czwartek, 16 lipca 2015

zmęczony dzień. nie dość że spałem 3 godziny to jeszcze tak od 23 do 2 w nocy a potem o 7 jechać po mamę na lotnisko co nie, bo taka rebel i w ogóle sobie samolotem lata mhm
przez te wszystkie godziny umierałem z głodu
jak macie przysłowie 'głodnemu chleb na myśli'
to mi raczej była na myśli wielka pizza, najlepiej dwie, tak że bym się zapchał i nie mógł ruszać przez godzinę
obiad też jakiś się kurde dietetyczny zrobił, tak specjalnie dzisiaj, świat mnie kocha
ryż z sosem i mięsem, pycha
oczywiście nie zabrakło leżenia do góry brzuchem, siedzenia w różnych pozycjach i innych rzeczy wymagających mało ruchu
ale wiecie, żeby było mega cud miód i malina *herbaty bym się napił*
to rodzinka zapragnęła iść do kuzynki
uwielbiam chodź w słońcu
w czarnych ubraniach
i iść powoli jak staruszek po 80
tak, kocham, to
koniec końców, dotarłem do kuzynki, ległem na kanapie i robiłem to co w domu
inne mieszkanie
ten sam ja